wt.. Maj 24th, 2022

Ciągle słyszę, jak wielu z Was pyta czy warto 'uczyć’ się angielskiego i jak to zrobić szybko i skutecznie. Zastanawiacie się, jakie książki, ćwiczenia ze słownictwa i gramatyki czy aplikacje wybrać, aby 'nauczyć’ się języka. Nikt jednak nie zastanawia się czy podchodzi do tematu od właściwej strony..

A ja Tobie mówię, nie nauczysz się języka obcego! Jeśli zadajesz te pytania i wiele razy byłeś/aś o krok od rozpoczęcia 'nauki’ dowolnego języka, ale z jakiegoś powodu nie podjąłeś/podjęłaś wyzwania tzn., że twój mózg w akcie buntu odwiódł Cię od tego pomysłu. A może było już w twoim życiu wiele prób 'nauczenia się’, np. angielskiego, ale wszystko szybko się skończyło, bo nie dostrzegłeś/aś w tym sensu a rezultaty były marne? Nie dziwię się..

Dlaczego stoisz w miejscu?

Wszystko zaczyna się w głowie, bo to tam powstają najpierw myśli, potem emocje, aż wreszcie czyny. Wszystko jest ze sobą powiązane jak ścieg w sweterku. Więc aby działanie było takie jak chcesz i przynosiło pożądane efekty, należy cofnąć się po ściegu do emocji i myśli związanych z daną czynnością. No to przeanalizujmy w czym tkwi sedno problemu…

  1. DZIAŁANIE – Chcesz się 'nauczyć języka’, ale masz opory więc nie podejmujesz działania – ale uwaga! – brak działania to też działanie! Tyle, że bierne… I tu może Ciebie zaskoczę, że chcenie to właśnie bierne działanie, bo działasz w głowie. Tam już widzisz siebie jak mówisz swobodnie po obcemu i jak Ci z tym dobrze. To pułapka! Twój mózg odczuwa komfort już z samej wizji celu i nie potrzebuje aktywności, żeby to urzeczywistnić. To już dla umysłu rzeczywisość, bo on nie rozpoznaje co jest realne, a co wirtualne czy fałszywe. Dlatego bardzo wielu z nas pozostaje w tej strefie nie posuwając się o krok dalej, aby faktycznie dany cel osiągnąć. Stąd też mamy wiele niezrealizowanych marzeń i planów.
  2. EMOCJE – To one definiują twoje działania. Jeśli wiążesz z czymś trud i ból, to negatywne emocje mózg odczyta jako niechęć do wykonania danej czynności. To skutkuje brakiem aktywności. Umysł zablokuje Cię na daną czynność jaką jest, np. 'nauczenie się języka obcego’ więc nie ruszysz z tematem. Natomiast, jeśli coś kojarzysz z przyjemnością, to umysł będzie tego chciał i mocno będzie Cię 'namawiał’ do działania. Tak też rodzi się motywacja lub jej brak, ale o tym napiszę przy innej okazji. Zatem emocje stanowią o tym, czy zrealizujesz plany czy nie. To moment wyboru, a ten nie zawsze jest łatwy. To też moment 'walki’ z umysłem, który bardzo nie chce narażać siebie na negatywne emocje związane z jakąś aktywnością. Teraz więc ważą się losy tego co jest silniejsze: twoja motywacja czy demotywacja! Czy podejmiesz aktywne działanie czy pozostaniesz w miejscu?
  3. MYŚLI – Skąd się biorą myśli? Z doświadczenia lub jego braku i mogą być jednocześnie pozytywne i negatywne. Kiedy myśli są neutralne, czyli nie wiesz co sądzisz o czymś, tzn. że umysł nie zebrał w tej materii dość doświadczenia, aby móc zdefiniować czy będzie to dla niego coś pozytywnego czy negatywnego. To mocno wiąże się z pojęciem 'nauki języka obcego’, które zostało zdefiniowane już w szkole i teraz żyjesz w przeświadczeniu, że możesz się go 'nauczyć’ lub nie. Samo pojęcie 'naukawywołuje w nas dreszcze, a to z kolei uwalnia negatywne emocje. W rezultacie czujemy blokadę oraz niechęć, a to oznacza dla nas koniec działania. Widać to wyraźnie już u dzieci czy młodzieży, która z wrogością podchodzi do nauki. Z drugiej strony, nauka niektórym kojarzy się z czymś pozytywnym i przyjemnym, a więc chętniej podejmują aktywności związane z 'nauką’ chociażby angielskiego. To pokazuje jak różni jesteśmy i jak odmiennie postrzegamy wiele spraw.

Twoje myśli określają twoje emocje, a twoje działania są wynikiem i konsekwencją podążania za tymi emocjami.

Alicja Pierzynowska

Jak to zmienić?

Pierwszym krokiem jest analiza źródła, czyli co myślisz nt. przyswajania języka obcego? Czy uważasz to za 'uczenie się’? Zapewne tak jest, bo ponad 90% społeczeństwa sądzi, że ciągle wszystkiego w życiu się uczy, i że trzeba się uczyć. To nie do końca jest prawdą!

Nasz mózg to cudowny twór i potrafi zdziałać więcej niż myślisz. Jest jednak pewna prawda, która jest lekceważona, a przez to widzimy więcej problemów, niż ich jest w rzeczywistości. Mianowicie, nasz umysł uczy się wszystkiego z chęcią, jednak tej samej rzeczy może nauczyć się tylko raz! Zatem pomyśl, skoro potrafisz mowić w języku ojczystym, np. polskim, to nie możesz nauczyć się tego ponownie, prawda? Język obcy to tylko wyrażanie tych samych myśli stosując inne nazewnictwo i ubierając je w odmienne formy, to tyle. Co więcej! Umysł nie rozpoznaje języków, wiesz o tym? Dowodem na to są dzieci wychowywane w środowisku dwu- lub wielojęzycznym. Dla takiego dziecka, mieszanie tych języków będzie czymś naturalnym, bo to po prostu różne nazewnictwo tych samych rzeczy. Czy jeśli jako dziecko naczyłeś/aś się chodzić na boso, to czy potem uczysz się chodzić, np. w szpilkach czy klapkach jakbyś tego wcześniej nie robił/a? Czy mimo tego, że potrafisz chodzić, nie wiesz jak się biega? Po prostu robisz to, trenujesz by robić to lepiej 🙂

Porównajmy teraz przyswajanie angielskiego do chodzenia na siłownię. Każdy z nas potrafi robić przysiady, podnosić ciężary, biegać, skakać, robić brzuszki czy inne ćwiczenia dla wzmocnienia ciała. Jednak nie każdy z nas potrafi to robić prawidłowo lub nie zawsze wiemy od czego zacząć, aby osiągnąć zamierzony cel. Wtedy udajemy się na konsultacje lub podejmujemy się treningu z trenerem, który zaplanuje ćwiczenia, dobierze je do naszej sylwetki, kondycji, czasu jaki możemy w to zainwestować i celu jaki chcemy osiągnąć. Tak samo wygląda sprawa z językiem obcym, którego możemy jedynie wytrenować. W jednym języku już mówimy, a więc wytrenowanie mowy po obcemu jest dużo łatwiejsze 🙂 To jak poznawanie nowych ćwiczeń na brzuszki, robisz to samo tylko inaczej 🙂

Co zatem warto, a czego nie?

Kluczowe jest prawidłowe nastawienie, zatem zanim zaczniesz myśleć o nauce angielskiego uświadom sobie, że to już nie nauka a trening! Nastaw myśli na trening, a poczujesz pozytywne emocje i łatwiej będzie Tobie przejść do działania.

Warto zatem trenować angielski lub dowolny inny język, chociażby dla własnego zdrowia psychicznego i budowania pewności siebie. Jeśli swój umysł nakarmisz tym, co dla niego logiczne a polecenia, które mu wydajesz są zrozumiałe to szybko się przekonasz, że dobrze z Tobą współpracuje i osiągasz założone cele. Warto więc zmienić nastawienie i pracować nad tym, choć wiesz, że nie zadzieje się to z dnia na dzień. To wymaga czasu, jak wszystko, co przynosi korzyści.

Nie warto natomiast stać w miejscu i używać wymówek, jako wytłumaczenia swoich stereotypowych przekonań i negatywnych emocji, które sie za tym kryją. Nie warto zabierać się za język obcy, jeśli chcesz męczyć swój umysł wmawiając mu, że to nauka czegoś nowego. To autosabotaż, przez który nie ruszysz z miejsca, a jeśli nawet Ci się uda pójść do przodu, to szybko utkniesz i zrezygnujesz. Nasz mózg jest bardzo wrażliwy na dezinformację, a wmawianie mu, że ma się ponownie uczyć tego samego powoduje zgrzyt i blokadę. To właśnie źródło problemów z podejmowaniem działań i choroby zwanej wymówkozą.

Zmiana nastawienia umysłu to pierwszy krok do pozbycia się blokady językowej.

Alicja Pierzynowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *